AGATKA II
nazwa/adres bloga:
data utworzenia:
2012-04-19
blog czytało: 645277
wpisów: 42
komentarzy: 327
budynek:
wolnostojący, parterowy z poddaszem użytkowym bez piwnicy, garaż: bez garażu
technologia
technologia murowana bloczki gazobetonowe
miejsce budowy:
śląsk
|
|
![]() Mikołajki za nami .Widać grzeczna byłam jak diabli ,bo Mikołaj przyniósł mi : -przepiękne podbitki i wykończenia ociepleniowo/dachowe ( Panowie naprawdę spisali się na medal:-) no albo to : Prześliczne solarki Schueco ( a jak inaczej.Przy oknach już zapowiedziałam :-) wraz ze zbiornikiem pięknym tej samej firmy ;-) Mikołaj przywiózł mi również : Prześliczny kocioł Viessmanna Do kompletu mam również LICZNIK GAZOWY ( po odbiorze kominiarskim.)Ha! Gazownia się poddała;-))) Na dokładkę mam jeszcze wkład kominkowy Basia z Kratek.pl;-) http://kratki.pl/pl/produkt/wklad-kominkowy-basia-15-kw-z-wermikulitem--glass_basiaglass I wyjazd na Mikołajkowy weekend do Lądka Zdroju i Czarną górę ;-)Jeden wyciąg już chodził ;-)
No i w sumie to chyba na tyle "prezentów" ;-) Teraz czeka mnie ostra końcówka roku- dom się robi w niesprzyjającej atmosferze temperaturowej, zespołowo mamy koniec roku zapchany,dużo pracy,dużo działania.Ale- co tam .Damy radę:-) Teraz ocieplanie poddasza i od stycznia po podgrzaniu domu- wnętrza. Ale faaajnie :-) 10.12.2012, 13:53 ![]() Dzusti, powiedz co robiłaś, że takie nietuzinkowe podarki dostałaś:) 10.12.2012, 14:52 ![]() Ściemniaro! Wcale nie byłaś grzeczna cały rok, pozbawiłaś niektórych deseru (nadal czekam na obiecaną zosio-samosiową historyjkę) no i ciągle się gdzieś włóczysz! Popraw się! p.s. chrzanię prezenty, za które muszę sama płacić:P p.s.\' przepiękny kolor okien i podbitki! jaką planujesz elewację? nawet z tym szarym fajnie się komponuje:) 10.12.2012, 22:23 ![]() no pozazdrościć tylko prezentów, hihi no może oprócz podbitki bo mi ona nie potrzebna :) ale wykończanie wnętrz od stycznia, oooo też bym chciała ;) 11.12.2012, 06:13 ![]() DomDlaCiebie : co robiłam ?;-)...kredyt wzięłam ;-))) Anka : nie krzycz na mnie ;-)) Przecież nie powiem, że sama sama sama ...każdy chce mieć jakiegoś Mikołaja,choćby wirtualno-bankowego ;-) - przypomnij mi wpis z historyjką o Zosi Samosi..bo zapomniałam że coś zalegam ;-) - elewacja- to szare,to są jakieś przedtynkowe przecierki ( nie mylić z zacierem i przecierem)Z tynkiem pójdę w jakiś żółtawy krem czy cuś... \"No i ciągle się gdzieś włóczysz\"..Bom Strzelec! Dla mnie włóczenie jest jak oddychanie ;-)) Basia : styczeń to są p l a n y, a jako że grudzień jest krótki to może jak zwykle wyjść inaczej. Pozdrawiam :-) 11.12.2012, 10:19 ![]() Odsyłam do Twoich komentarzy do mojego wpisu o kuchennych rewolucjach :) 11.12.2012, 15:47 ![]() O kuchni i traumie pisałam w \"kuchennych rewolucjach\" O karniszu miałam ..taaak..... Zechciałam mieć taki karnisz jak wszyscy - rureczka ozdobna na firanki na szelkach.Pomalowałam pokój (a jakże, znów stany depresyjne ;-) zerwałam stary karnisz, przywiozłam nowy i : Wierciłam wiertarką z kanapy.Nic.Żelbet nie drgnął. Poleciałam do rodziców po wiertarkę z udarem.Żelbet nie drgnął. Poleciałam po drabinę.Co się dosadziłam do ściany to odjeżdżałam .I NIC.Zero dziury. Zaparłam drabinę kanapą coby nie odjeżdżać , kupiłam nowe wiertła i..udało się.Kołeczki zamontowane karniszowe pałeczki takie też, wieszam poprzeczkę.Spadło. Robię głębsze dziury, uszczelniam koreczki....spadło. Wsadzam grube korasy rozporowe..hurrraaa:-) trzyma się !!!..piorę szybko firankę wieszam ...spadło. Zaklejam klejem do wszystkiego, supermocnym ( nikt nie próbował już nawet proponować mi pomocy..wieszałam karnisz przez tydzień i każda propozycja pomocy mogła grozić śmiercią z powodu zatłuczenia karniszem ;-) wieszam firanki...trzyma! wow:-) nie jestem jednak beznadziejna ;-) ....w nocy...spadło ;-) W końcu JAKOŚ- nie wiem jak - wisi. Okno mam za plecami smętne zwisy karnisza nie przeszkadzają mi zupełnie ;-) zresztą ...przecież i tak się stąd wynoszę ;-) Morał ? dzusti weź ty się lepiej za gotowanie ;-) ..zna ktoś przepis na marynatę do peklowania golonki ? 12.12.2012, 11:50 ![]() Laska, dobrze, że zedytowałaś wczorajszą opowieść, bo o karniszu było w niej, co kot napłakał:P Ale że mentalne ADHD jest mi bliskie, wspaniałomyślnie rehabilituję Cię w mych blue eyes:) Co do marynaty, to kup gotową przyprawę do golonki i na opakowaniu znajdziesz najlepszy przepis:) Ludzie zasadniczo są różni.Prawda ? Prócz wielu podziałów i różnic - na grubych ,chudych ,wesołych , długich , gadatliwych , łysych , nudnych jest jeszcze jeden w mojej głowie - na "krakowskich " i nie. Byłam "krakowska". Mimo wielkiej miłości do Śląska i bardzo silnych korzeni gdy mi było smutno, źle , gdy rozkwitała pierwsza wiosna , gdy trzeba było podładować akumulatory , pomyśleć- gnałam do Krakowa by połazikować nieco. Kilka godzin smęcenia się po mieście wystarczyło , żeby nabrać oddechu i proporcji. Takich zakochanych w Krakowie znałam więcej i był to naturalny stan . Ten weekend odmienił moją wizję świata;-)) Pojechałam do Wrocławia . Chapeau bas.
/zdjęcie z internetu- moje mi nie wyszły / http://www.jarmarkbozonarodzeniowy.com/
Co do budowy i Agatki : czuję się jak jakaś mroczna Darth Mother [pochodna Dartha Vadera , która tkwi po ciemnej stronie ogromnej niemocy ;-) - nieznana jeszcze postać z Gwiezdnych Wojen ;-))] Jedynie wiara i latarki utrzymują mnie w przekonaniu , że wszystko na budowie maszeruje swoim tempem. Zbyt rzadko umiem się załapać na wizytę w domku za dnia;-).
26.11.2012, 13:49 ![]() o witam w moich rodzinnych stronach :) 26.11.2012, 18:02 ![]() Ostatnim razem odwiedziłam to miasto ...w szkole średniej.I jakoś później nie było mi po drodze. Teraz na 100% będę zaglądać częściej :-) Jesienno- zimowe ciemności spowiły okolice i w związku z tym spotkania ze styropianem na budowie doprowadzały mnie do frustracji. Było zawsze za ciemno,za zimno,za mokro.Moje przyjazdy były za późno i zaczęło mi brakować uroczych pogawędek z fachowcami.Biegając po krzakach z latarką nie bardzo się orientowałam czy coś się zmieniło - ba ! przez pierwsze dni w ogóle już byłam zestresowana, bo stały rusztowania , a nic się nie działo. Z tyłu Agatka dostawała już styropianowe ubranie a cwani fachowcy wszelkie pozostałości , ślady bytności sprzątali - nawet z przodu zagrabywali błotko.Na ujawnienie działań "niewidzialnej ręki" fachowców od docieplenia nie czekałam zbyt długo bo po pierwsze - poniosło mnie jednak na tyły a po drugie - szybko wyszli do przodu. Agatka stała się nieco grubsza, przysadzista.Patrząc na nią czułam pełne czułości ciepełko;-) ...czasem tak się czuję jak patrzę na czekoladę na gorąco z ajerkoniakiem z czapką bitej śmietany. mniam. Po podjęciu stanowczej i skutecznej próby mobilizacji udało mi się załapać na zwiedzanie Agatki za dnia. Faaaaajnie było ;-) Styropianowy tył :
Styropianowy przód :
Później były rozmowy o parapetach ,tynkach ,podbitkach , kolorach , barierkach ochronnych na górze...no i o kolejnych etapach. Agatka "opucowana "
Śliczna :-))
Robota wre za pomocą Panów , którzy nawet za bardzo nie wiem jak wyglądali ;-) a może ..taaak? .....eee...chyba jednak za zimno ;-)
Do następnego :-) ;-)) 21.11.2012, 10:31 ![]() hej, widzę że idziecie z robotą do przodu. my też zastanawialiśmy się czy tynki zewnętrzne robić w tym sezonie, ale wszędzie pisali żeby nie zaklejać domu zanim nie wyschnie. no i zrezygnowaliśmy, ale widzę że większość budujących robi ocieplenie w tym samym roku, mattis też tak robił, na blogu widać że chyba nawet w grudniu. Dzutsi zamierzacie już teraz zacząć również ogrzewać dom i robić farton gipsy? 21.11.2012, 12:20 ![]() Ociepliłam dom z zewnątrz, ale cały czas - póki co - wiatr hula w środku. Nie mam jeszcze podbitki no i chwilowo nie robię ocieplenia wełną dachu( wilgoć!) . Im dłużej będzie wiało ,suszyło się ,wietrzyło ,marzło - tym moim zdaniem lepiej, więc z tymi etapami nie poganiam .Kulają się po swojemu. Nie wiem co jest lepsze, nie mam patentu- po prostu - nie spieszy mi się - więc nie poganiam. Ogrzewanie - nie planuję płacić gazowni za grzanie "luftu" więc póki nie zamknę poddasza ociepleniem ,to kocioł ,solarki zbiornik czekają,mierzą się i instalują.Potem kafle w gospodarczym i zacznę od utrzymywania minimalnej temperatury solarami.I kominkiem- wkład już zamówiłam więc to też trochę podsuszy. Sufit..? Powoooli :-) Jest czas:-) Jak ważne jest ciepełko wie każdy .Pominę aspekty egzystencjalno-socjologiczne ,gdy ciepło wokół nas wytwarza ciepło w nas i wszystko się rozjaśnia a życie jest łatwiejsze i milsze. Na budowie od samego początku spotykałam się z wieloma teoriami na różne- różniste tematy. Finał zawsze był jeden : ma być ciepło. Więc począwszy od izolacji, dachu , okien , drzwi, ociepleń,ogrzewania- wszystko zmierzać ma ku temu żeby było ciepło i przyjemnie.Oczywiście miło jest i wtedy gdy wszystkie prace które mają doprowadzić dom do odpowiedniej ciepłoty są robione pogodnym latem ;-) /...nie patrzcie za okno...../ Po ogarnięciu bajzlu sposobem łagodnej perswazji ( ostatni wpis) prace ruszyły dalej: Ogrzewanie założone został :wszerz i wzdłuż :
f
Po czym Panowie wszystko ładnie zalali i zrobiło się jeszcze bardziej po domowemu. Pytania : czy podlewać wylewkę czy nie podlewać , jak długo podlewać ,czy chodzić po niej czy nie chodzić trochę spędzały mi sen z powiek ...na szczęście Wujek Google zna wszystkie odpowiedzi na wszystkie pytania .Niestety żadna w tej kwestii nie jest konkretna ;-) Rzecz sprowadziła się do powiedzenia marszałka Józefa Piłsudskiego "Racja jest jak dupa.Każdy ma swoją ". Widać z postępowaniem z wylewkami jest podobnie;-)
Po tych radujących duszę i oko przeżyciach i nowych dylematach ( "jaki kocioł do ogrzewania?" oraz "po co kocioł skoro gazownia i tak mi nie da gazu do końca roku? " ) zebraliśmy się Zespołowo na wieńczące jesień winosmakowanie do czeskich Moraw. Degustacje były przednie :-)
...no i tyle byłoby na temat ciepełka ;-) brrrr! W zakładce "Koszty budowy" dodałam kolejne etapy.
30.10.2012, 13:03 ![]() Super! Też bym chciała już tak mieć, niestety zima nas zaskoczyła i dopiero w przyszłym tygodniu mają przyjść panowie od dachu... I mam dylemat, bo tak, jak piszesz - każdy chwali swoje. Postanowiliśmy na skosach na górze zrobić ogrzewanie ścienne - firmy chwalą, a chciałabym czegoś dowiedzieć się od użytkowników i cisza... Ale zaryzykujemy. Pozdrawiam! 30.10.2012, 19:31 ![]() Ogrzewanie ścienne na skosach - znaczy się - nie tak jak mam ja przy oknach (w projekcie pod oknem ) tylko pod skosem ? Nie pomyślałam o tym bo : pokoiki są tak małe,że wykorzystanie części ściany bocznej na kaloryfer wydaje mi się nietrafione.Jak zmierzyłam małe pokoje na górze , to wejdzie tam wzdłuż łóżko 90 cm szerokie i długie na 190-200 cm ( standard wymiar). Czyli i tak łóżko wlezie na kaloryfer lub go zasłoni. Z drugiej strony- jeśli masz normalne okno ( nie tak jak ja drzwi) to czy masz pod nim szafkę czy biurko czy kaloryfer to jeden pieron. Poza tym cały kurz z kaloryfera będzie się kurzył na skos. No ale : to są moje wrażenia i myśli- nie doświadczenia.Jeśli chodzi o doświadczenia to przecieramy szlaki i nie upieram się że mój jest najlepszy :-) 31.10.2012, 09:54 ![]() Witaj dzusti! Ogrzewanie ścienne, to ogrzewanie podobne do ogrzewania podłogowego. Skosy są idealne do niego, bo ani mebli na tych ścianach nie ma, ani obrazów się nie powiesi... Link: http://www.ogrzewaniescienne.com.pl/index.php/faq Mam tylko nadzieję, że komfort użytkowania będzie ok i tu właśnie moje poszukiwania posiadaczy takiego ogrzewania ; ) 31.10.2012, 10:14 ![]() taaakie cuda;-) Nie wiedziałam że istnieje ;-) No zobaczymy- pionierko :-) Lepszy kompleks jest edypa niz instalatora grypa :-/
Ekipa moja ulubiona padła złożona chorobami .Wylewek i podłogówki niet. Mogłabym się upierać i trochę złorzeczyć albo na ten przykład zrobić koncertową rozpierduchę ,ale nie- dzielna jestem , jak jakiś mistrz zen trzymam ręce na poziomie twarzy i mruczę starochińskie "Ummmmm...ummmmm". Bałagan na placu po tynkarzach pozostał masakryczny.Jakoś do mnie to nie dotarło jak się usuwali z pola boju.A ja dalej swoje :" nic się nie stałoooo!..chłopaaaki nic się nie stało..." Błoto po wykopaliskach wodkanowych i opadach powoduje że powinnam otworzyć jakies błotne SPA dla ubogich..Sama nie wiem czy jestem na krawędzi pierwszych objawów reumatyzmu czy wręcz przeciwnie-odczuwam skutki leczniczego taplania w błocie.Ale co mi tam !Jestem oazą spokoju. "ummmmmmmmmm...ummmmmm" Przemawia przeze mnie spokój i równowaga , roztropność i opanowanie.Dojrzałość i zrozumienie.Yin i Yang powinny uczyć się ode mnie jak równoważyć moce złe i dobre ;-) ...jednak raz zapalonego lontu nie da się ugasić;-) Jak to cholerstwo nie ruszy lada dzień , jak nie posprzątają tego badziewia, gdy nie będę mieć normalnego dostępu do domu - jak najszybciej - to świat pozna drugą twarz mistrza zen i oazy spokoju.;-) ojjjjjj! Rzecz, która uratowała życie wszystkim w tym tygodniu - na środku tego bajzlu zwanego moją budową zobaczyłam tabliczkę ;-)
A w środku tak mniej więcej :
12.10.2012, 16:51 ![]() lepiej zostać mistrzem zenu niż budować dom samemu *** lepiej mieć w zgodzie Yin i Yang niż walki odgłos słyszeć klang;-) *** ARCHIWUM WPISÓW |
Serwis dzusti.mojdomdlaciebie.pl korzysta z technologii przechowującej i uzyskującej dostęp do informacji w urządzeniu końcowym użytkownika (w szczególności z wykorzystaniem plików cookies). Zgoda wyrażona na korzystanie z tych technologii przez dzusti.mojdomdlaciebie.pl lub podmioty trzecie w celach związanych ze świadczeniem usług drogą elektroniczną może w każdym momencie zostać zmodyfikowana lub odwołana w ustawieniach przeglądarki. Więcej informacji znajdą Państwo w zakładce Polityka dotycząca cookies